Absurdy służby zdrowia oczami lekarza.

Absurdy służby zdrowia oczami lekarza.

O absurdach w służbie zdrowia można by było napisać książkę, dlatego wybrałem 3 moje „ulubione”.


Na początek moja uwaga wstępna: termin  „służba zdrowia” w Polsce nie funkcjonuje już od wielu lat,  ja natomiast uważam, że jest to termin bardzo adekwatny ponieważ mam często wrażenie w swojej pracy, że nie służę pacjentom, lecz jakiemuś niewidzialnemu „Panu”, który może mi wszystko narzucić, a ja nie mogę mu się sprzeciwić.
Mimo upływu wielu lat i przeróżnych rotacji na stanowiskach Ministrów czy Wojewodów, jest to wciąż  ten sam „Pan”, który zastanawia się jak zaoszczędzić na ludziach i jak utrudnić lekarzom pracę.



  Rozporządzeń ułatwiających mi pracę w ostatnich latach jest jak na lekarstwo, za to tych obciążających biurokracją jest całe mnóstwo.
Zacznijmy od czegoś co na pierwszy rzut oka nie działa od lat- to kolejki do lekarzy specjalistów.
Przez ostatnich 7 lat, według fundacji Watch Health Care,   średnie kolejki do specjalistów wydłużyły się dwukrotnie.  Do endokrynologa czekamy już 11 miesięcy, ale jeszcze przed rokiem było to ponad 5 miesięcy (dane z 2019) . Do otolaryngologa -7 miesięcy czy  do stomatologa- 8,5 miesiąca, a  na rezonans magnetyczny czeka się 100 dni.
Obecnie średni czas oczekiwania do specjalisty to  4 miesiące.  Generalnie trzeba dłużej czekać w kolejkach aż w 26 dziedzinach medycyny , krócej – w 4 .

Myślicie, że to przypadek ?



Jeśli jakiś polityk powie Wam, że  próbował zmniejszyć kolejki to możecie  się tylko głośno zaśmiać, ponieważ robi się WSZYSTKO aby je wydłużyć.


Przykład ?
Proszę bardzo, oto sprawa z października zeszłego roku nagłośniona przez jednego z lekarzy . Otóż  przychodnia specjalistyczna w październiku wykorzystała limity i za każdego następnego pacjenta NFZ  uprzedził, że nie zapłaci. 
Co się stało dalej ?  Pacjenci z października, listopada i grudnia zostali przeniesieni na następny rok z miejsca wydłużając kolejkę.
Skrajnie niedofinansowana „służba ” zdrowia oznacza, że duże ośrodki takie jak szpitale ,jeśli wykorzystają limity przyznane przez NFZ, zadłużają się i potem słyszymy w Wiadomościach o tym, że zadłużenie polskich szpitali to kwota kilkunastu miliardów złotych.
Czy to oznacza, że dyrektorzy tych placówek wydają pieniądze na drogie bankiety dla swoich pracowników albo wykładają sale operacyjne pozłacanymi płytkami ceramicznymi ?
Nie. Oznacza to, że dokładnie tyle brakuje żeby szpitale mogły pomagać potrzebującym pacjentom.

Zwłoki leżały kilkanaście godzin po domem.

Absurdem , który mnie szczególnie boli , to bałagan z wypisywaniem kart zgonu.
 Na pewno kojarzycie Państwo bulwersujące nagłówki typu „zwłoki leżały kilka godzin po Lidlem” , „Lekarz wypsiał kartę zgonu po kilkunastu godzinach”.
Ja również byłem takim lekarzem.

Zostałem wezwany do wypisania karty zgonu po swoich godzinach pracy  do pacjenta, który był reanimowany   na ogródku przed swoim domkiem działkowym.   Kiedy zmarł, jego zwłoki czekały 11 godzin na trawniku przed domem na to aż ja wypiszę kartę zgonu, ponieważ w Polsce nie może jej wypisać ani ratownik, który próbował uratować mu życie,  ani pielęgniarka,  natomiast  instytucja koronera to rzadki luksus bardzo niewielu regionów w Polsce . Bez karty zgonu nie można było pacjenta przenieść ani do domu ani do zakładu pogrzebowego, zwłoki musiały leżeć tam gdzie je znaleziono, a wszystko to na oczach pogrążonej w żałobie rodziny nie mogącej zrozumieć całej sytuacji.
Czy ktoś zadawaliście sobie pytanie dlaczego tak jest ?


Obecne przepisy dotyczące wypisywania kart zgonu pochodzą z sierpnia ..1961 roku.



Przez 60 lat nikt nie pomyślał o tym żeby je zmodyfikować, jak nieczułym na ludzką rozpacz trzeba być aby kazać rodzinie pacjenta czekać na świstek papieru, podczas gdy na trawniku zwłoki ich ojca leżą przez kilkanaście godzin ?
Odpowiedź kierujcie do kilkunastu Ministrów zdrowia z ostatnich lat, którzy nie widzieli w tym problemu.

Absurdem ponad partyjnym w Polsce ewidentnie jest refundacja leków.
Jako lekarz mam wrażenie, że refundacja nie służy do tego aby leki były tańsze, tylko służy do tego aby ograniczyć pacjentom do nich dostęp.
Dlaczego tak uważam ?


System refundacji jest tak skomplikowany i wymagający nieustannej analizy przez lekarza, że ma się wrażenie, że jest to celowe działanie Ministerstwa Zdrowia.

Z refundacji robi się  pole minowe, w którym każdy w końcu może nadepnąć na bombę. 
Myślicie, że e-recepty to usprawniły ? Oczywiście nie, zasady refundacji nadal funkcjonują w całej swojej „wspaniałości”.
Refundacja leków polega na tym żeby przy wypisywaniu  każdego  leku zadać sobie pytanie, w jakich chorobach ma być kwota ryczałt ,w jakich 100 %, w jakich 30 % , w jakich 50%, w jakich litera „B” , w jakich litera „S” w rubryce „odpłatność” na recepcie . Wystarczy sprawdzić listę chorób i przyporządkować do danej refundacji.

I teraz przykład: oto poniżej warunki refundacji jakie musi spełnić pacjent aby lek dostać nie za 170 zł, a za 53 zł.

Absurd ten dotyczy też leków refundowanych na kwotę 0zł 0 gr.





To nie wszystko.

Pudełko 14 tabletkowe może być inaczej refundowane niż pudełko 28 tabletkowe, a zasady refundacji mogę się zmieniać kilka razy do roku. Przez refundację leków miałem niezliczoną ilość awantur w gabinecie z pacjentami, którzy nie rozumieli dlaczego mają płacić drożej.
Po co te kłótnie ?
Otóż lekarz, który źle wypisał lek refundowany  oczywiście może dostać karę.


Analiza właściwej refundacji pochłania najcenniejszą rzecz gabinecie lekarskim jaką jest czas.

Jest nie tylko niepotrzebna biurokracja, ale również niebezpieczna, bo uwaga lekarza nie jest w tym momencie nakierowana na właściwe dawkowanie leku, ale przyporządkowanie tzw „właściwej refundacji”.
Problem można by było łatwo załatwić gdyby refundacją zajmowało się NFZ i tyle. Te propozycje ze strony lekarzy spotkały się ze stanowczą odmową przez Ministerstwo Zdrowia.
Czy jest jeszcze nadzieja na pozbycie się tych absurdów ?
Oczywiście, że tak, ale kluczowe jest to żebyśmy wiedzieli skąd one pochodzą.
Nie godzę się na to żeby służyć biurokratom,ale uważam, że powinniśmy mówić o absurdach głośno i wyraźnie. Niech nas usłyszą.
Życzę zdrowia.

autor: Michał Domaszewski



Back to Top