Top 5 największych bzdur medycznych w filmach.

Top 5 największych bzdur medycznych w filmach.

Czy oglądając jakiś film nie macie czasem wrażenia „o nie, to nie mogło tak być w rzeczywistości” albo „jakim cudem on to przeżył”?

Specjalnie dla Was wybrałem kilka filmów, w których doszło do rażących błędów medycznych.

1.Na początek klasyka kina i scena, która stała się kultowa czyli reanimacja Umy Thurman z filmu Pulp Fiction .

Co jest tutaj nie tak ? Chyba wszystko. Bohater grany przez Johna Travoltę nie pokusił się o to żeby sprawdzić czy jego koleżanka oddycha , ani czy ma tętno. Mimo to wiezie ją do dilera narkotykowego, który zamiast wezwać karetkę pakuje jej zastrzyk z adrenaliny w samo serce. Przynajmniej prawidłowo dawkuje 1 miligram.. Oczywiście po co sprawdzać drożność dróg oddechowych wymiotującej kobiecie ? Mam wrażenie, że bohaterkę wybudza samo wbicie igły, a nie adrenalina . No cóż strach pomyśleć co by się działo jeśli Tarantino nagrał by thriller medyczny.

2. Scena reanimacji na „ugiętych łokciach” z filmu „Spiderman”.

Każdy kto przeszedł kursy pierwszej pomocy wie, że podczas masażu serca nie można zginać łokci, bo jest to po prostu błąd . Nie tylko naraża pacjenta na złamanie żeber, ale również zmniejsza jego szanse na przeżycie.

Mimo to Hollywood mając tak wielka szansę edukować społeczeństwo utrwala błędne schematy.

3. Trzeci temat to ogólnie rany postrzałowe w filmach.

Uwielbiam kino z Hongkongu. „Lepsze jutro 2” reżysera Johna Woo prezentuje jedną z „najkrwawszych” scen strzelaniny jaką w życiu widziałem.

Nie chodzi nawet o to, że wielu bohaterów filmowych jest nieśmiertelnych i mogą ranni biegać i zabijać nieskończone hordy przeciwników. Uczciwości wobec widza wymaga jednak pokazanie, że wnętrzności to nie tylko krew, ale również bogata, żółta tkanka tłuszczowa. Mimo to „rozbryzgi krwi” są przeważnie czerwone, ale NIGDY żółte. To po prostu głupie, bo człowiek nie jest tylko „workiem krwi”.

4. Transplantacja mózgu z filmu „Uciekaj”.

Rzeczywiście, chciałem uciekać oglądajac ten film, ale głównie dlatego, że był aż tak oderwany od logiki, no bo na Boga czemu podczas niemożliwej w dzisiejszych czasach transplantacji mózgu, bohaterowie nie zachowują nawet podstawowych zasad aseptyki i antyseptyki? Narzędzia wyciągają z jakiejś brudnej teczki, cały zabieg trwa bardzo krótko, tymczasem nawet teoretycznie połączenie tak ogromnej ilości nerwów zajęłoby całe tygodnie.

5. „Botoks” Patryka Vegi, czyli bzdura na bzdurze.

Ten „prawdziwy obraz” służby zdrowia nie ma ani jednego lekarza oficjalnie wśród konsultantów czy ekspertów. Nie dziwi mnie to . Zaczynając od nieprawdziwych informacji, że w Polsce nie przeżywa operacji 17% ludzi (to nieprawda, bo 1%), poprzez pijackie eskapady ratowników, którym nie grożą żadne konsekwencje, lekarzy dostających się na chirurgię plastyczną bez egzaminów, czy też przechwalanie się przez lekarzy w żartach „wiesz ilu ja tu ludzi zabiłam ?”.

To nie jest obraz służby zdrowia tylko paszkwil obrażający jej pracowników. Nie mam nic przeciwko fikcji w kinie ,ale „prawdę” należy udowodnić, a tu jej nie ma.


Back to Top